Dlaczego zawsze trafiasz na palantów

Jak wykorzystać doświadczenie z poprzednich związków, by nie popełniać tych samych błędów?

Na pewno zdarzało Ci się zastanawiać, dlaczego zawsze trafiasz na dupków lub innych palantów? Czasem pomyślisz, że to z Tobą coś nie tak i zaczynasz wyszukiwać w sieci, dlaczego nie potrafisz się zakochać lub okazywać uczuć.

Prawda jest jednak dużo głębiej w Tobie zakopana i dużo bardziej skomplikowana niż może Ci się na początku wydawać. To nie jest zrządzenie losu, na jakich ludzi trafiasz i z jakimi tworzysz relację. Często nieświadomie możesz trzymać się pewnych wdrukowanych Ci w dzieciństwie schematów.

Powielanie schematów z dzieciństwa

Obserwując relację Twoich rodziców, mimochodem zapisywałaś sobie w głowie, co jest ok a co nie. Co działa, a co powoduje w innych agresję i dystansowanie się. Powiedzenie, że dziewczyna instynktownie wybiera sobie faceta, który jest podobny do jej ojca, a chłopak szuka przyszłej żony, na wzór swojej matki nie wzięło się znikąd. Jest w tym niestety ziarno prawdy.

Ostatnio przeczytałam bardzo ciekawą książkę „czasem święta, czasem ladacznica”, która jest de facto zapisem rozmów dwóch psychoterapeutów Joanny Drosio-Czaplińskiej oraz Jacka Masłowkiego. Był tam poruszony wątek, jak ważną rolę odgrywa ojciec w życiu swojej córki. Wielu z nich jednak nie zdaje sobie z tego sprawy i nie wie, jak być dobrym czy właściwym ojcem dla córki. Dożo lepiej odnajdują się oni w roli ojca swoich synów.

Bardzo polecam przeczytanie tej książki, jeżeli nieświadome powielanie schematów i ciągłe „trafianie na idiotów” to Twoja bolączka.

Najważniejsze, to zdać sobie sprawę z Twojego problemu i go zdefiniować. Mam takie powiedzenie, że jak znasz wroga, to już przynajmniej wiesz jak walczyć i się do tego przygotować. Nieoceniona w takim przypadku może okazać się konsultacja z psychoterapeutą. Na szczęście, moim zdaniem, to nie jest niemożliwe, by poradzić sobie samemu.

Photo by Nathan Dumlao on Unsplash

Przyjrzyj się swoim poprzednim relacjom

Bardzo ważnym krokiem jest przeanalizowanie swoich poprzednich związków. Nie odcinaj się od tego grubą krechą, mówiąc, że teraz zaczynasz wszystko na nowo, bo ostatecznie zrobisz wszystko po staremu. Odpowiedz sobie na pytania poniżej:

• Co było dobrego w poprzednim związku? Co Ci się podobało?

Zawsze są jakieś pozytywne wspomnienia. Nawet jeżeli chciałabyś ich się wyprzeć. To są znaki, które naprowadzą Cię na to, co działa w Twoich związkach i co jest w nich dobrego. Nawet jeżeli powiesz, że zmarnowałaś kilka lat życia przez poprzedniego chłopaka, to zawsze wyniesiesz z tego jakąś lekcję i czegoś się nauczysz.

  1. Pomyśl, co funkcjonowało dobrze dotychczas?
  2. Co sprawiało, że ten związek Ci się podobał?
  3. Kiedy miałaś poczucie, że czułaś się dobrze w tej relacji?
  4. Co was scalało?
  5. Czy były to wasze wspólne zainteresowania?
  6. Może świetnie się dogadywaliście albo lubiliście razem imprezować?

Zastanów się, czy jest coś, co chciałabyś przenieść coś z tego związku do nowej relacji?

• Co było złego w poprzednim związku?

Ostatecznie, jednak coś was poróżniło. Spróbuj wrócić to tych trudnych momentów. Ja wiem, że to nie jest łatwe i może być nawet bolesne, ale niestety na tych najtrudniejszych momentach najwięcej widać i najwięcej można się z nich nauczyć na przyszłość. To są swojego rodzaju wyróżniki, w jakich obszarach musisz popracować i z czym mniej sobie radzisz.

  1. Pomyśl, co sprawiało, że czułaś się niepewnie w poprzedniej relacji?
  2. Co Cię wkurzało i co wtedy robiłaś?
  3. Jak reagowałaś, gdy coś układało się nie po Twojej myśli?
  4. Może mieliście częste, powtarzające się kłótnie?
  5. O co się wtedy kłóciliście? Jak te kłótnie przebiegały?
  6. Co chciałabyś poprawić lub zmienić w tamtym związku?

Może po czasie zastanawiasz się, że gdyby coś innego się wydarzyło lub inaczej potoczyło, to wasza relacja wyglądałaby lepiej.

• Jakie były złe zachowania z jego strony, a jakie z Twojej?

I nie oszukuj się, że to zawsze była jego wina i tylko z nim było coś nie tak. Zawsze wina leży pośrodku. Raz to on coś zawalił, innym razem Ty dolałaś oliwy do ognia. Każdy z nas popełnia błędy. Każdy jest czasem uparty. Każdy z nas od czasu do czasu oddaje stery swojemu wewnętrznemu ego.

Bywa, że takie małe, niepozorne problemy, ignorowane przez dłuższy czas zbierają się w taką jedną, wielką kulę armatnią. To są momenty, w których powinno się zatrzymać i je przepracowywać na bieżąco, zamiast zamiatać pod dywan. Możesz się śmiać, ale prawda jest taka, że z czasem problemów tylko przybywa. Im dłużej się jest razem, tym te problemy też robią się poważniejsze.

Te małe początkowe problemy, przygotują was na kolejne, które będą w przyszłości. Nie zaczyna się treningu do maratonu od 10 km biegu prawda?

• Dlaczego weszłaś w tą relację?

Skoro wybierasz zawsze podobny typ faceta, zastanów się, z czego to może wynikać. Jakie wzorce wyniosłaś z dzieciństwa? Jakie schematy zachowań zapożyczyłaś, obserwując swoich rodziców? Może w tamtym czasie byłaś zdesperowana, samotna albo czułaś się bardzo nieszczęśliwa?

Bywa, że uciekamy od swoich wewnętrznych problemów i przykrywamy je czymś, udając, że ich tam nie ma. One jednak cały czas są i czekają na swój moment. Te wszystkie frazesy, że żeby pokochać kogoś i by ktoś Ciebie pokochał, najpierw trzeba pokochać siebie, jakkolwiek banalnie by nie brzmiały, też mają w sobie ziarno prawdy.

Ja ze swojej relacji nauczyłam się, że być może nie zaakceptowałabym i nie polubiła tak mocno siebie samej, gdybym najpierw nie otrzymała oceanu akceptacji, wsparcia, cierpliwości i budowania mojej wartości od partnera. Ja jednak myślę, że miałam trochę szczęście, że trafiłam na takiego – i że nie uciekł od razu, jak mnie poznał, bo nie polubiliśmy się, na samym początku 😊

To, mi jednak pokazało, jak bardzo wpływa to na relację. Jeżeli jest Ci źle samej ze sobą, to innym tym bardziej nie będzie dobrze w Twoim towarzystwie.

• Jakie Ty masz zalety a jakie wady?

Wady mogą być punktem spornym. W każdej relacji tak naprawdę. Jeżeli Twoje wady będą się nakładać z wadami partnera to macie duży czerwony znak: UWAGA. To będą kwestię, które wam obu będą sprawiały najwięcej problemów. Każdy z was będzie miał tendencję, by od tego uciekać i w ogóle nie podchodzić do tematu.

W naszym przypadku tak jest, że jakoś „magicznie” synchronizują się nasze spadki energii i czas, w którym po prostu gorzej się czujemy. Obu nam w takim momencie przydałoby się dostać małego kopa energii, zachęcenia do działania i potwierdzenia, że będzie dobrze. Lecz jak obu nam się nie chce, to żaden z nas nie ma tej energii, żeby pociągnąć za sobą drugiego.

W grę wchodzi tylko pociągnięcie za sobą w dół. Ale przynajmniej wiemy, że mamy z tym problem i staramy się planować, co zrobimy w przyszłości, gdy taki problem znów się pojawi. Bo na pewno znów się pojawi.

Photo by Vitor Pinto on Unsplash

Nie wchodź w nowy związek z niezagojonymi ranami ze starego

O tym już trochę wspominałam wcześniej. Jeżeli odetniesz się od poprzedniej relacji grubą krechą, wejdziesz w nową ze starymi problemami. Przeniesiesz tam cały swój bagaż emocjonalny, który zacznie się samoistnie rozpakowywać, gdy opadną różowe okulary i euforia zakochania. Spróbuj znaleźć swoje schematy zachowań i reakcji w poszczególnych sytuacjach.

Pomyśl, czego nauczyłaś się o sobie po poprzednim rozstaniu? Może masz złe wyobrażenia o związku lub nierealne oczekiwania wobec niego. Te wszystkie filmy romantyczne, idealne pary z Insta czy fejsbuczka nie pomagają w zmaganiu się ze związkową rzeczywistością.

Porównujemy siebie i swoje związki do innych, a trawa zawsze jest zieleńsza po drugiej stronie. Z social mediami jest taki haczyk, że widzi się tam tylko wycinek czyjeś rzeczywistości. Wycinek, z którym ktoś chciał się podzielić. Nie pokazał, co się działo wcześniej czy po tym, jak wstawił/a to idealne zdjęcie ze wspólnej randki z mężem.

Ostatnio było dość głośno o tym u niektórych instagramerek, a niektóre z nich mówią o tym regularnie. Media społecznościowe to nie jest prawdziwe życie. Sama też nie chcesz przecież publikować w Internecie momentów ze swojego życia, kiedy Ci źle i nic ciekawego się nie dzieje. Jak masz zły humor, to jesz chipsy i oglądasz serial (no, przynajmniej ja), a nie myślisz o wrzuceniu posta, jak to jest super.


No, rozpisałam tu się na koniec o socjałach, no ale niestety to jest trochę pięta achillesowa naszych czasów. Mam nadzieję, że rozświetliłam Ci tym tekstem trochę kwestię powielania schematów i dlaczego Twoje związki się rozpadają albo że zawsze wybierasz ten sam typ faceta.

Przepracuj dobrze ten temat i w przyszłości na pewno będzie lepiej. Może też nie od razu idealnie, ale na pewno zauważysz pozytywne zmiany w swoim nastawieniu i w swoich kolejnych relacjach.

Dodaj komentarz