What is love - czyli czym jest miłość

Dziś będzie trochę bardziej naukowo. Początkowo chciałam napisać o czymś innym, choć powiązanym. Jednak gdy zaczęłam research, tak wpadłam w temat, że doszłam do wniosku, że trzeba zacząć od podstaw. Czym tak naprawdę jest miłość? Czym miłość różni się od zauroczenia czy zakochania? Gdzie w tym wszystkim jest bliskość i namiętność? Czym jest szczęście i czy jest zależne od miłości? Czy można zdefiniować prawdziwą miłość?

Buzujące hormony

Czysto endokrynologicznie to po prostu coś, co potocznie nazywa się szalejącymi hormonami. W czasie zakochania mamy podwyższony poziom fenyloetyloaminy i dopaminy, powstają nowe połączenia neuronalne, zaczyna działać neoadrenalina. Wszystkie wpływają na fizjologiczne reakcje naszego organizmu na osobę, w której jesteśmy zakochani. Reakcje te na pewno bardzo dobrze znasz np. pocenie się rąk, przyspieszone bicie serca. Te same hormony wywołują również strach i stres, które wpływają przykładowo na ogólne uczucie gorąca lub uczucie ciepła w klatce piersiowej, ścisk w gardle i dziwne uczucie w podbrzuszu (skurcz lub ścisk) czy niepokój.

Ja jednak nie o tym dzisiaj, lecz o bardziej źródłowym i psychologicznym podejściu do tego uczucia. W Encyklopedii Psychologii pod pojęciem miłość jest napisane, że jest to uczucie, jeden z typów relacji międzyludzkich, zachowań i postaw. Uważana jest za najwyższą wartość, a nawet sens życia człowieka

Para w kawiarni

Sięgając do etymologii słowa miłość, w języku polskim dowiemy się, że w dawnych czasach (w tekstach z XIV i XV wieku) słowo to oznaczało litość lub miłosierdzie, które równolegle występowało do sensu łaskawość, łaska czy przychylność.

Wyraz ma prasłowiańskie korzenie od słowa milostь, którego sens ogólnosłowiański to ‘litość’. Ta dawna forma z kolei pochodzi od imiesłowu „miły” czasownika „mijać”. Pierwotnie „miły” oznaczało z kolei „godnego litości”, a czasownik mijać w pradawnej postaci mei znaczył „mijać kogoś; przechodzić, nie atakując”. Zatem dawny miły, czyli meilos to taki, którego „można minąć (spokojnie); przejść obok, nie dobywając broni”. Ciekawa definicja, odnosząc to do miłości rozumianej w obecnych czasach jako głębokie, międzyludzkie uczucie, kojarzone ze związkami, małżeństwem czy rodziną, prawda?

Oczywiście mamy też różne typy miłości: macierzyńską, romantyczną, erotyczną, platoniczną i pewnie jeszcze kilka innych by się znalazło. Ludzie stworzyli przeróżne teorie miłości. Rozróżniamy różne fazy i oblicza miłości. Normalnie nie zastanawiamy się nad tym tak drobiazgowo, jednak gdy zaczęłam zgłębiać temat, to przepadłam. Niby tak trywialne, a jednak tak fascynujące uczucie.

Według Roberta Sternberga (amerykańskiego psychologa) miłość można sprowadzić do 3 zasadniczych składników. Są nimi namiętność oznaczająca pasję, intymność związana z bliskością i zobowiązanie wiążące się z decyzją o byciu z drugą osobą i zaangażowaniem w to. Wszystkie te cechy ulegają ciągłej przemianie w trakcie trwania związku. Jak opanować te emocje? By to jakoś zobrazować, znalazłam w internecie taki schemat:

Grafika zależności między intymnością, namiętnością i zaangażowaniem

Emocje a uczucia

Intymność, czyli bliskość, to wszelkie pozytywne uczucia i działania wzmagające Twoje przywiązanie do partnera. Emocje, które składają się na intymność, są w większości wynikiem komunikacji między partnerami i zrozumienia potrzeb osoby kochanej. Na początku związku intymności nie ma wiele. Rośnie ona stopniowo wraz z czasem. Im dłużej z kimś jesteśmy, tym jest jej więcej. Wolno też opada po osiągnięciu punktu maksimum.

Namiętność jest wtedy, gdy odczuwamy silne emocje. Zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Gdy intensywność namiętności jest wysoka, pojawiają się takie odczucia jak pożądanie, radość, tęsknotę, zazdrość, podniecenie czy niepokój. Towarzyszy nam wtedy wielka chęć do fizycznej bliskości i kontaktu intymnego.

Często miłość błędnie utożsamia się z namiętnością. W początkowym etapie zakochiwania się namiętność faktycznie jest dominująca i silna. Często też całkowicie niepodatna na świadome kierowanie. Na to, czy w danym związku jest namiętność, czy jej nie ma, nie mamy wpływu. W przeciwieństwie do intymności namiętność szybko rośnie i szybko spada. Jednak, choć jest to nieuniknione, spadek namiętności nie oznacza końca miłości.

Ostatnia składowa, czyli zaangażowanie dotyczy przede wszystkim utrzymania związku. W skrócie są to wszelkie działania, które mają doprowadzić do przekształcenia zakochania w trwały związek. Jest to świadoma decyzja co do tego, czy chcemy zostać w danym związku i czy jest on dla nas satysfakcjonujący.

Nasilenie tego składnika kontrolujemy sami. Mocne zaangażowanie w swoje małżeństwo czy związek może bardzo skutecznie i długotrwale je podtrzymywać. Wśród par deklarujących zadowolenie z małżeństwa, zaangażowanie jest zazwyczaj najsilniejszym składnikiem podtrzymującym uczucie miłości w ich relacji.

Para w mieście

Formy miłości

Wspomniany już Pan Sternberg wyróżnił też 7 form miłości:

  • lubienie: bliskość, ale bez zaangażowania czy namiętności.
  • zadurzenie: namiętność bez zaangażowania czy bliskości.
  • pusta miłość: samo zaangażowanie bez namiętności czy bliskości.
  • romantyczna miłość: czyli bliskość i namiętność, ale bez zaangażowania.
  • niedorzeczna miłość: którą jest zaangażowanie i namiętność, ale bez bliskości.
  • partnerska miłość: oznaczająca zaangażowanie i bliskość, ale bez namiętności.
  • miłość doskonała: czyli połączenie wszystkich 3 składowych na raz: zaangażowania, bliskości i namiętności.

Brzmi w sumie jak gotowy przepis na daną formę miłości, którą chcemy osiągnąć, nie sądzisz? Pocieszające jest też to, że prawdopodobnie robiąc rzetelną analizę, w jakim momencie związku jesteśmy i jakie składowe się do tego przyczyniają, możemy skupić się na tych czynnikach, które są u nas słabsze. W taki sposób możemy kierować swoim związkiem w danym kierunku, w jaki chcemy, by podążał.


W jakiej fazie związku teraz jesteś? Potrafisz to tak jednoznacznie określić? A może chcesz się podzielić w jakiej formie Twoja miłość się objawia. Napisz w komentarzu po spodem. No i koniecznie daj znać jak Ci się podobał taki bardziej naukowy wpis :)

Dodaj komentarz