Jak zachęcić partnera do wspólnego planowania

Wspólne planowanie, wyznaczanie celów i ich realizowanie to zawsze praca na poziomie budowania relacji i komunikacji w związku. Podstawą jest szanowanie siebie nawzajem i aktywne słuchanie drugiej strony.

Syndrom młodej żony

Istnieje takie coś jak „efekt młodej żony”. Też to przeżywałam, więc wiem o czym piszę 😉 Efekt młodej żony polega na tym, że na początku związku czy małżeństwa dziewczyna jest zachwycona nową rolą w swoim życiu. Czują się z tym dobrze i czują się spełnione. Daje im dużą satysfakcję, jak ogarniają całe gospodarstwo domowe i mogą pielęgnować swoje własne ognisko domowe.

Umówmy się, na początku nie ma zbyt wielu obowiązków, więc nie jest tak trudno, by samej wszystko ogarniać. No i ma się motywację i to flow do tego więc praca pali się wtedy w rękach.

Problem pojawia się wtedy, gdy z biegiem czasu przybywa obowiązków, a partner zdążył się przyzwyczaić, że wszystko jest ogarnięte i nie musi nic w domu robić i w niczym pomagać swojej super-ogarniającej żonie/partnerce. Dochodzi praca, dzieci, dodatkowe zajęcia, może jakaś nagła trudna sytuacja rodzinna czy życiowa i taka młoda żona, która dotychczas ogarniała wszystko sama, czuje się przeciążona, przez co pojawiają się frustracja i poczucie niesprawiedliwości.

Nie pomaga też ogólno-społecznie przyjęte przekonanie, że wszystkie czynności związane z domem, sprzątaniem, dziećmi itp. Zwyczajowo zostawiane jest kobiecie, a faceci się w to nie angażują. Na szczęście to podejście się zmienia, ale nadal wiele gospodarstw domowych opiera się na takim schemacie.

Zmień swój system działania

Kobiety, które wpadają w ten schemat i same wszystko ogarniają, nie zauważają jednej istotnej rzeczy w swoim zachowaniu. Spora część związanych z obowiązkami domowymi i systemem, w jaki jest to ogarniane, zależy od nich, jest przez nie budowana i na ich zasadach. Bardzo często w takim układzie kobiety narzucają ten swój wyrobiony system działania, nie pytając, czy to się podoba, czy nie. Nie ustalają nic z partnerem, nie zastanawiają się, czy ten system jest dobry tez dla niego.

Przez jakiś czas myślą sobie, że to jest przejściowe, że na pewno jakoś się jeszcze ułoży, że na pewno ten biedny facet się domyśli, bo przecież „daję mu do zrozumienia, że ma mi pomóc. Wzdycham, sugeruję, daję znaki. Przecież jak nie zrobiłam ostatnio prania, to chyba się domyśli, że sam musi je wstawić, bo nie będę tego ciągle sama robić”.

Tymczasem rzadko który facet się domyśli i poprawnie odczyta Twoje znaki, jeżeli nie powiesz mu wprost, co się dzieje, jak się w tym czujesz i czego w związku z tym oczekujesz. Tu pojawia się brak zrozumienia, wyrzuty i frustracje spowodowane złą komunikacją z partnerem.

Photo by 傅甬 华 on Unsplash

Tłumione emocje i gwałtowny wybuch

Gdy się już tak w kobiecie nazbiera i jej dawanie sygnałów, by się domyślił, nie działa, dochodzi to kumulacji. Stłumiona bezsilność, złość, gniew, roszczenia, pretensje doprowadzają do wybuchu wściekłości. Taka kobieta zaczyna wyrzucać partnerowi: „bo Ty jesteś leniwy, mało empatyczny, gburny, taki, śmaki i owaki”. Wypomina mu, jaka to ona jest zmęczona, ma wszystkiego już serdecznie dość, wszystko musi zawsze sama robić. „No chłopie, ogarnij się w końcu”.

Prawda jest taka, że ludzie atakowani nie są skłonni współpracować z atakującym. Ludzie atakowani zaczynają się bronić i albo odpowiadają unikiem, albo kontratakiem. Wtedy dochodzi do ostrych kłótni, podziałów, fochów i wszystkiego innego.

Sprawdź i przemyśl sobie czy nie jesteś czasem takim „wrzodem na tyłku” i męczy bułą, co ciągle tylko krzyczy i wytyka, że coś źle. Czy masz tak, że ciągle krytykujesz i marudzisz. Znowu coś nie tak, coś źle, coś inaczej. Spróbuj jakby przyłapać się na momentach, w których mówisz „zawsze mi obiecujesz, a później i tak nic z tego nie wynika” albo chodzi Ci to po głowie, choć nie mówisz tego na głos.

Co na to Twój facet

W takim momencie facetowi jednym uchem wchodzi, drugim wychodzi. Takich osób się nie słucha, bo pomarudzą a później i tak zrobią wszystko same, to po co się w ogóle będę wysilać. Co facet słyszy wtedy w swojej głowie to mniej więcej coś takiego: „coś tam napierdziela o śmieciach, skarpetkach. W dupie to mam. Ponarzeka, ponarzeka, a potem i tak zrobi wszystko za mnie. Po co się będę w ogóle przejmował? Po co mam tego słuchać? Po co mam w ogóle tracić czas i nerwy na słuchanie tego, skoro to nie ma najmniejszego sensu, bo schemat jest zawsze taki sam”.

Najważniejsze w zmianach dotyczących waszego wspólnego planowania jest to, że to nie tylko Twój partner będzie musiał coś zmienić, ale Ty również. Nie można od kogoś czegoś wymagać, samemu tego nie robiąc i nie stosując się do własnych zasad. Jest kilka wytycznych, którymi warto się kierować, chcąc polepszyć wspólne planowanie z partnerem:

  • Każda nowa relacja to nowy system

    Jeżeli jesteście w nowym związku, warto pewne zasady ustalać na samym początku. Każdy z nas ma jakiś swój uniwersalny zestaw reakcji i zachowań, które w większości przypadków się u nich sprawdzają. Często jest tak, że zaczynając nową relację, nieświadomie wchodzimy w nią ze starym, gotowym zestawem zasad, którymi się na co dzień kierujemy.

    Zwykle wynosimy to z domu, bo tak nauczyli nas rodzice. Kłopot w tym, ze Twój partner również ma jakiś swój system wartości i zachowań i on jest różny od Twojego. Im bardziej różne są wasze systemy, tym trudniej przyjdzie wam ustalanie nowych wspólnych zasad.

  • Ten sam poziom zaangażowania

    By móc wspólnie zacząć pracować nad zmianami, musicie upewnić się, że każde z was jest na tym samym etapie w waszym procesie. Obydwoje musicie czuć potrzebę tych zmian i bycia w tym procesie.

    Kiedy Ty będziesz na etapie „potrzebuję zmian”, Twój partner wcale nie musi odczuwać tego w ten sam sposób i wcale nie musi tak samo odczuwać tej potrzeby (zmiany) jak Ty. Faceci nie widzą związku, pomiędzy Twoim nieugotowaniem dziś obiadu, bo on wczoraj nie wyniósł śmieci, chociaż go o to prosiłaś.

  • Długość procesu zmian

    Im dłuższy był wasz „status quo”, tym dłużej zajmie wam ustalanie nowych zasad i wprowadzanie ich w życie i wygrzebywanie się z sytuacji, w której utknęliście. To normalne. Zmiana starych nawyków, które ma się całe życie zajmuje więcej, niż zmiana nawyku, który nabyło się rok temu.

    Musicie nauczyć się nowego systemu, nowych nawyków, wypracować nowe zasady. Musicie zacząć rozumieć siebie nawzajem, swoje zachowania i jak reagujecie w poszczególnych sytuacjach. To wymaga czasu. Przygotujcie się na to i nie rezygnujcie, jak na początku nie wszystko będzie wam wychodzić.

  • To nie będzie łatwe i przyjemne

    A będą i momenty, gdy zmiany będą wyglądały nawet bardziej jak droga przez mękę i ciągłe powtarzanie się. Tak wypracowuje się nawyki i zmienia swoje zachowania. To nie będzie działało na zasadzie: „zrobimy tabelkę i jedziemy po kolei. Będziemy odhaczać zadania jedno po drugim i samo się podzieje”.

    Wspólne planowanie to praca nad Twoją relacją z partnerem to wypracowywanie dobrej komunikacji, uczuciami i emocjami i wyrażaniem ich.

Photo by Tom The Photographer on Unsplash

  • Cierpliwość na kilogramy

    W związku z powyższym warto uzbroić się w olbrzymie ilości cierpliwości i spokoju. Zmiany, gdy już je zaczniesz, nie nastąpią z dnia na dzień, ani nawet z tygodnia na tydzień. To będzie żmudny, powolny i mozolny proces.

    Raz wam się uda poprawić coś w jednym obszarze, to w innym się cofniecie. Gdzieś jutro zrobicie dwa kroki w przód a za dwa dni jeden w tył. To jest normalne. W każdym procesie zmian to tak wygląda.

  • Komunikacja i wspólne rozmowy

    Jak już poruszyłam tę kwestię, to przyznam, że często szokuje mnie jak teoretycznie bliscy sobie ludzie, mało ze sobą rozmawiają. Nie mówią partnerowi, czy partnerce o swoich planach, marzeniach, o wyobrażeniach. Nie rozmawiają wspólnie o tym, jak każdy z nich widzi ich wspólną przyszłość.

    Raczej mówią o tym, co dzisiaj na obiad, co trzeba kupić, bo się skończyło. Ci trochę bardziej wprawni w tej kwestii przedyskutują o tym, na co chcieliby pójść do kina albo że od czasu do czasu pójdą do restauracji coś zjeść.

    O komunikacji w związku pisałam trochę szerzej w Tym Wpisie. Więc tam Cię odsyłam, jeżeli chciałabyś więcej o tym przeczytać.

  • Mąż jako kolejne dziecko w domu

    Kobiety wrzucające swojego męża w schemat dziecka to (niestety) dość częsta przypadłość. To taki typ kobiety co mówi „a, bo mój mąż to trzecie dziecko” albo „z moim mężem to jak z dużym dzieckiem, ciągle trzeba za nich robić”. A tak naprawdę wcale nie trzeba.

    Takie podejście do partnera zabiera mu poczucie sprawczości, samodzielności i nietraktowanie go jako samodzielnego dorosłego, który może sam o sobie stanowić, decydować i za siebie odpowiadać. A w moim odczuciu wręcz powinien móc te potrzeby mieć i je samemu zaspokajać.

    Ale kobieta sobie ubzdurała, że jak ona mu nie ugotuje, to będzie jadł same śmieci. Albo, że jak ona go do lekarza nie umówi, to on w życiu do tego lekarza nie pójdzie. I na tej zasadzie we wszystkim swojego męża wyręcza. Twój facet / mąż / partner / chłopak nie jest Twoim dzieckiem, a wychowywanie go nie należy do Twoich obowiązków.

  • Zmiany będą dotyczyć także Ciebie

    Zastanów się, po co chcesz w ogóle zacząć pracować nad organizowaniem się i planowaniem? Co każde z was będzie z tego miało, jak zaczniecie wspólnie planować. Musicie czuć tę chęć zmian i motywację do nich. Tak samo Ty, jak i Twój partner. Dlatego przyda wam się wiedzieć, jaki w tym jest sens. Co to wam da? Co to da Tobie, a co Twojemu partnerowi?

    Jak zaczniesz sobie to analizować, może się też okazać, że w ogóle nie potrzebujecie wielkich zmian i nie wiadomo jakiego super planowania. Możesz dojść do wniosku, że w sumie to niektóre rzeczy spoko działają i nie ma potrzeby, by je zmieniać.

  • Zacznij temat mimochodem

    Szczególnie jeżeli Twój partner jest takim trochę bardziej topornym typem, ta strategia może Ci się przydać. Tak, żebyś już na wstępie go nie wystraszyła i żeby nie pomyślał „Ooo, Ty tu jakieś wielkie zmiany chcesz robić, ale mi jest dobrze, tak jak jest. Czemu nie może tak zostać?”. Wielkich zmian nikt nie lubi, bo wymagają więcej pracy i poświęcenia większej ilości energii.

  • Czasem będziecie się nie zgadzać

    I to też jest ok i całkowicie naturalne w procesie zmian. Ty lubisz robić coś w jakiś swój konkretny sposób, ale Twój partner będzie to robił w zupełnie inny sposób. Czasem któreś z was będzie musiało zgodzić się na jakiś kompromis, bo albo będzie pośrodku, albo w ogóle nic się nie zmieni i nadal będziecie się wiecznie o to kłócić.

    Istotne, byście obydwoje byli otwarci na to, co druga osoba mówi i dlaczego robi coś, inaczej niż Ty. A może się okaże, że sposób Twojego partnera na mycie podłogi jest lepszy od Twojego? Jeżeli będziecie otwarci na siebie, możecie wiele się od siebie w takich sytuacjach nauczyć.


Te zagadnienia, które tu wypisałam, to jeszcze nie jest opis wspólnego planowania. To bardziej wstęp i takie wytyczne jak się do tego przygotować, na co zwracać uwagę i z czym to się w ogóle wiąże.

Wiadomo, że jeżeli do tej pory w ogóle nic wspólnie nie planowałaś ze swoim partnerem, tylko jakoś „samo wychodziło”, to będzie wam trudniej. Nie zrażaj się do tego. Małymi krokami do przodu.

Mam nadzieje, że to, co tu napisałam, choć trochę Ci się przyda, a w kolejnym tekstach będę już konkretniej omawiać jak planować z partnerem i jak go do tego zachęcić 😉 Postaram się też przytoczyć kilka przykładów i opisać mniej więcej jak to wygląda u nas.

Dodaj komentarz